Unia Europejska? PiS jest za, a nawet przeciw

PiS próbuje wmówić nam i naszym partnerom z Unii Europejskiej, że tak naprawdę nie dorośliśmy do roli, do jakiej aspirujemy - odpowiedzialnego, stabilnego partnera. Nie możemy na to pozwolić!


W ostatnich miesiącach my, jako obywatele zostaliśmy zmuszeni do odpowiedzenia sobie na kilka ważnych pytań. Jaka jest nasza tożsamość? Jakiego państwa dziś i w przyszłości chcemy? Jakie są nasze wartości i jak wiele w stanie zrobić by ich bronić? Gdzie widzimy siebie w świecie i zjednoczonej Europie? W świetle decyzji KE by zastosować wobec Polski "Procedurę ochrony praworządności", chciałbym się skupić na tym ostatnim zagadnieniu. Nie wiemy jeszcze jak cała sprawa się zakończy, ale warto pamiętać o kilku podstawowych kwestiach i może spojrzeć na nasze miejsce w Europie nieco z dystansu.



Dziś już nie zastanawiamy się nad naszym miejscem w Europie, jak miało to jeszcze miejsce w poprzednich latach, choć autorytarne rządy PiSu mogą nas do tego zmusić. Zmierzam do tego, że zapomnieliśmy chyba trochę o tym, iż przynależność do struktur europejskich i euro-atlantyckich (NATO), to nie tylko dana nam raz na zawsze wygoda podróżowania i środki finansowe, dzięki którym budujemy autostrady. Oprócz praw i przywilejów, bowiem, bycie Europejczykiem to również obowiązki i odpowiedzialność. Wspólne dbanie i umacnianie rządów prawa i ładu a nie niszczenie własnych instytucji władzy na wzór putinowski.

Rozwiązywanie problemów przy pomocy (fakt, często uciążliwych i długich) negocjacji i kompromisów, a nie obrażania się w nieskończoność na Niemcy. Kultywowanie wieloletniej europejskiej tradycji wolności, demokracji i poszanowania różnic. Czyż nie dlatego właśnie czujemy się bezpieczni w zjednoczonej Europie, bo wiemy, że jesteśmy częścią większej, silnej i mimo wszystkich ostatnich kryzysów, dość sprawnie działającej całości? Wiemy, że w kwestiach innych niż dotyczące bezpieczeństwa militarnego (gdzie odpowiednie kompetencje posiada NATO) możemy liczyć na Unię Europejską, jak np. w embarga nałożonego przez Rosję na polskie mięso. Jesteśmy pełnoprawnymi obywatelami Europy, którzy nie tylko potrafią brać (to chyba jedyna korzyść z członkostwa polski w UE wg PiS), ale potrafią też wnosić do wspólnoty zapał, pracowitość w dążeniu do wspólnych celów. Co jest często z szacunkiem zauważane w Europie, jesteśmy społeczeństwem, które niezwykle entuzjastycznie odnosi się do członkostwa swojego kraju w Unii Europejskiej. Niezmiennie popieramy i jesteśmy zadowoleni z obecności Polski w UE w niemal 90%! To jeden z najwyższych, jeśli nie najwyższy wskaźnik poparcia dla UE w całej wspólnocie! Tak było w kwietniu 2014 wg sondażu CBOS, i nie sądzę by coś się w tej kwestii zmieniło.
Jak, w takim razie doszło do tego, że od kilku miesięcy żyjemy w kraju, z którego na całą Europę (i nie tylko - zaniepokojenie stanem demokracji w Polsce wyraziły już USA) z ust władzy płynie przekaz pełen pogardy dla prawa i samej Unii, kompleksów i nacjonalistycznej histerii? Obawiam się, że nie odrobiliśmy do końca lekcji z bycia Europejczykami. Nauczyliśmy się sprawnie wypełniać wnioski o dotacje i porozumiewać w obcych językach, ale zlekceważyliśmy sferę wartości i zasad.

Tak naprawdę to właśnie one leżą u podstaw europejskiego dobrobytu i pomyślności. To wola kompromisu i wzajemny szacunek (niewiele wcześniej wrogich wobec siebie) państw, utorowały drogę do powstania struktur europejskich po II Wojnie Światowej, które z czasem dzięki wielu porozumieniom i otwartości stały się Unią Europejską z jakiej i my możemy być dziś dumni.

Dziś rząd PiSu pokazuje naszym europejskim partnerom, że ani tego nie rozumie, ani nie szanuje. Wartości jakie przyświecają PiSowi to zemsta, urazy i agresja. W okresie w którym UE boryka się z wieloma problemami i której jako jej ważny członek powinniśmy konstruktywnie pomóc w ich przezwyciężeniu, dajemy się poznać jako ci, którzy do spółki z łamiącym już od dawna standardy demokracji Wiktorem Orbanem z Węgier widzą w zjednoczonej Europie wroga (choć oczywiście z typową dla PiS hipokryzją - niegardzącego unijnymi pieniędzmi).

Takie zachowanie polskiego rządu nieprzyjemnie zaskakuje partnerów Polski i obawiam się, że da im też również do myślenia nad prawdziwym obliczem Polaków w Europie. Ciężka praca nas wszystkich, która sprawiła, że staliśmy się szanowanym i ważnym partnerem jest właśnie niweczona. Dobrą reputację i zaufanie zdobywa się z mozołem, latami. Stracić można je bardzo szybko. A wizerunek w Unii Europejskiej to nie tylko PR-owa korzyść, to też zdolność do zawierania kompromisów, skłonność innych państw do wysłuchania naszych propozycji z uwagą. To jak postrzegani jesteśmy jako kraj i jakie wrażenie robią nasi politycy w Brukseli ma realne przełożenie na znaczenie kraju, szacunek jakim się cieszy nie tylko w samej Unii ale też na świecie.

Świadomość innych, że Polska nie jest osamotniona i ma partnerów, którzy będą skłonni bronić jej interesów i że sama jest w stanie zgłaszać propozycje, zdobywać dla nich poparcie i dbać tym samym o swoje interesy to jedna z najlepszych oznak siły państwa. Jesteśmy właśnie świadkami kiedy rosnące znaczenie Polski jest rozmieniane na drobne w imię dyktatorskich zapędów prezesa rządzącej partii. Ostatnie wybryki Ministra Obrony Narodowej A. Macierewicza (słowa o ew. natowskiej broni matowej w Polsce, nocne wejście do Centrum Kontrwywiadu NATO) zdążyły już zadziwić naszych sojuszników w NATO. Z pewnością niejeden przywódca zastanowi się w przyszłości dwa razy, czy Polska to na pewno odpowiedzialny i poważny sojusznik.

Działania rządu PiS sprawiły już, że jak dotąd świetny wręcz wizerunek naszego kraju w USA, stawianego za przykład udanej transformacji i ostoi demokracji w tym regionie świata, został mocno osłabiony. Świadczy o tym nie tylko rosnąca liczba krytycznych pod adresem Polski komentarzy w zagranicznych mediach (New York Times np.) Nagle z zaufanego sojusznika, (na co, podkreślam, pracowaliśmy ciężko wszyscy, latami, bez względu na opcje polityczne) stajemy się krajem, któremu trzeba się przyjrzeć z uwagą i zastanowić się czy aby na pewno jest godzien gościć najbliższy szczyt NATO w tym roku. Dobra robota Panie Prezesie!

Oczywiście, nie staliśmy się jeszcze unijną Białorusią, ale nadszedł czas, byśmy na poważnie zdali sobie sprawę z tego, kim jesteśmy i co się z tym wiąże - Europejczykami, którzy potrafią cieszyć się wolnością, szanują prawo i demokrację i którzy potrafią skutecznie tych wartości bronić. Godnymi zaufania i potrafiącymi wiele zaoferować partnerami, na których można polegać. Krótki miejmy nadzieję, okres autorytarnej demokracji, nie powinien przekreślić naszego wizerunku. Musimy jednak aktywnie i mądrze wspomóc nasze państwo! Pamiętajmy, że będzie nam trudno naprawić zszarganą opinię i będziemy musieli na to poświęcić dużo wysiłku i czasu, który możemy przecież spożytkować znacznie lepiej! Nie pozwólmy PiSowi sprawić, by nasi partnerzy przyprawili nam gębę zacofanych malkontentów. Póki co, pozwoliliśmy im już dojść do władzy. Na więcej błędów nas nie stać!
Trwa ładowanie komentarzy...