PiS nas nie tylko ośmiesza, zaczyna nas też autentycznie pogrążać.

Europa przez niemal 12 lat naszego członkostwa w UE nas nie zawiodła. Rząd PiS robi jednak wszystko by Polska zawiodła Europę. Prezes Kaczyński działa w pojedynkę nie licząc się z nikim. Wstydu najemy się jednak wszyscy.

Parlament Europejski przyjął dziś rezolucję wzywającą polski rząd do zastosowania się do ustaleń Komisji Weneckiej, o którą zresztą gabinet Beaty Szydło sam poprosił. W 12. punktach jest mowa m.in. o "faktycznym paraliżu" Trybunału Konstytucyjnego co "zagraża demokracji, prawom człowieka i praworządności" a polski rząd jest stanowczo wezwany do "publikacji i bezzwłocznego wprowadzenia w życie wyroku TK z 9.03.2016". Nawiasem mówiąc, czy w świetle tak surowych, choć słusznych słów ktoś może mieć dziś jeszcze wątpliwości co do tego, jak bardzo pojęcia "prawo" i "sprawiedliwość" zostały w Polsce zdeptane przez Jarosława Kaczyńskiego i jego ekipę? Postępująca izolacja i brnięcie w ślepą uliczkę PiSu powoli ale skutecznie zaczynają być naszą wizytówką w Europie i na świecie. Z kraju, który był stawiany za wzór, stajemy się szybko przykładem jak destrukcyjne mogą być autorytarne zapędy polityków PiS głuchych na wszelkie argumenty.


Rezolucja nie ma mocy wiążącej i rząd Beaty Szydło nie ma obowiązku zastosowania się do niej. Jest ona tak naprawdę wyrażeniem opinii, sugestią, co błądzący rząd PiSu powinien zrobić, by przywrócić standardy demokracji, którą wywalczyliśmy niespełna 26 lat temu. Można się domyślać, że z ust władzy zaraz usłyszymy standardowe obelgi o "zdrajcach", "lewakach", "obcych siłach" a kto wie, jeśli A. Macierewicz albo J. Kaczyński dadzą się ponieść fantazji, może też o rozbiorach, Targowicy albo - naprawdę, nawet to by mnie już chyba nie zdziwiło - krasnoludkach albo UFO, które są wszystkiemu winne? Nie znaczy to jednak, że na tym Unia Europejska poprzestanie. Komisja Europejska może wdrożyć następne rozwiązania ustalone w unijnych traktatach. Od kilku tygodni trwa bowiem, uruchomione przez KE, postępowanie na rzecz przywrócenia praworządności w Polsce. Jeśli jego efektem będzie wydanie przez Komisję Europejską formalnych zaleceń pod adresem Polski, a przeprowadzone kontrole ujawnią, że nasz kraj je zignorował, następnym posunięciem może być wprowadzenie w życie kolejnych postępowań określonych w słynnym art. 7 Traktatu o Unii Europejskiej, który mówi o naruszeniu wartości na których opiera się cała europejska wspólnota. Droga do sankcji jest na razie faktycznie daleka, co z pewnością będą powtarzać w swojej obronie politycy PiS, nie znaczy to jednak, że nasz kraj nie odniesie szkód. By sankcje weszły w życie musiałby nastąpić szereg posiedzeń rożnych instytucji unijnych (KE, PE), głosowań, ale już sam proces, który może do tego doprowadzić, a który dziś został zapoczątkowany, spycha nas faktycznie do członków drugiej kategorii.

To, czego zawsze się obawialiśmy powoli staje się faktem i dziedzictwem Jarosława Kaczyńskiego w polskiej i europejskiej historii. Nigdy jeszcze żaden rząd kraju członkowskiego nie zabrnął w swym błędzie tak daleko, żaden nie traktował swoich rodaków i swojego państwa w tak podły sposób. Nigdy jeszcze unijni przywódcy nie byli bliscy podobnych opinii o jednym z krajów członkowskich UE:

"Rząd tego kraju powziął kolejne, daleko idące kroki na rzecz ograniczania praw i wolności swoich obywateli (...) władze zapewniały nas, że kroki przez nie podjęte miały na celu uzdrowienie sytuacji w kraju i uspokojenie niepokojów społecznych. Tamtejszy rząd pokażą jednak, że zamierza kontynuować deptanie woli i aspiracji większości swoich obywateli."

Nie, to nie słowa żadnego europejskiego przywódcy, czy posła Parlamentu Europejskiego. To fragment przemówienia Prezydenta USA Ronalda Reagana z dn. 9.10.1982 o ówczesnej sytuacji w Polsce. Niepokojąco stosowne, prawda? Chcecie, drodzy Państwo, wiedzieć jak odpowiedziały wtedy komunistyczne władze PRL? Obserwujcie jak zareaguje dziś Jarosław Kaczyński i jego polityczno-medialna ekipa.
Trwa ładowanie komentarzy...